piątek, 3 marca 2017

Szminka na poprawę nastroju

Zasadniczo nie lubię kiedy ktoś na mnie patrzy. Lubie być niewidzialna. Tylko, że podobno, to o czym marzymy jest gdzieś po za naszą strefą komfortu. Dlatego obcięłam grzywkę i kupiłam szminki. I to takie szminki, które widać z daleka ;)
Wcześniej miałam jedną czerwoną, której nie używałam, ponieważ czułam się w niej jak bym zeszła ze zmiany z pod latarni.
Na tle tych nowych, stara wygląda jak błyszczyk...





Nie rozmawiajmy o włosach, bo moja grzywka żyje własnym życiem, gdy chowam grzebień.

Co do diety.
Idzie dobrze.
Nie czuję sie napuchnięta jak balon. Nie jem prawie wcale pieczywa, wędlin i staram się unikać słodyczy. Staram się, ale nie zawsze wychodzi :)
Będzie dobrze!

7 komentarzy:

  1. Idzie wiosna, idzie kolor! Super. Bardzo kobieco. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie Ci w tym kolorze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Idzie wiosna i wracam do kolorowych szminek :) dzięki za motywację!

    OdpowiedzUsuń
  4. Powszechny kult ciała i urody spowodował, że tylko niewielka grupa osób jest szczęśliwa. Większość dąży do boskości, zmieniając ciało i ubiory, inwestując w siebie, żeby być jeszcze wspanialszym, eksperymentując z głodówkami i dietami, ale z reguły jest to złe odżywianie. Każdy z tych wynalazków albo niszczy metabolizm albo powoduje efekt jojo. Naprawdę jedynym sposobem jest zaufanie dobremu dietetykowi.

    OdpowiedzUsuń
  5. mam to samo uzucie kiedy maluję się szminką ;) i też nie lubię, kiedy ludzie się patrzą, aczkolwiek mam na głowie spore afro więc gapienie się jest nieuniknione dopóki nie związe w kiteczkę i stanę się znów niewidzialna xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne inspiracje. Szminki rewelacyjne. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)