niedziela, 27 marca 2016

53 dni bez słodyczy. Wyzwanie bez słodyczy i kawy do świąt wykonane.

Powiem szczerze, że byłam pewna, że dzisiaj rzucę się na słodycze. W połowie tego wyzwania planowałam, że kupie sobie 5 wielkich czekolad i je zjem sama.
Jednak... dzisiaj zjadłam 4 cukierki, 2 kawałki sernika i kawałek bloku, zapiłam to wszystko kawą i cierpię...
Muli mnie, chce mi się wymiotować i ciśnie mnie pod lewym żebrem :(
Chyba mój detoks był skuteczny.
Wiadomo były małe wpadki typu: 1 michałek i kawałek szarlotki w szkole (urodzinowe), chlebek bananowy, murzynek (ale bez cukru) i kawałek gorzkiej czekolady.
Zaczęły mi smakować suszone śliwki, orzechy, otręby a nawet inka.
Nie wrócę do opychania się cukierkami. Będę je jeść tylko w sobotę, ale to tak po jednym.
Do picia kawy chyba też nie wrócę. Chyba, że okazyjnie u mamy. Nie trzęsą mi się już ręce jak staremu pijakowi.
Zauważyłam też, że nawet przed okresem wywaliło mi tylko 3 krostki a nie cały bok przy brodzie.



Mąż po świętach już wyjeżdża do Szwecji. Na 3 miesiące... w tym czasie przejdę na dietę, bo nie będą mnie kusiły, kebaby, pizza, kotlety mielone itp. Nie ma tego złego. Śmieje się, że jak wróci to mnie nie pozna :D

9 komentarzy:

  1. Ja planuję kwiecień bez cheatow, które do tej pory robiłam raz w tygodniu, ale ostatnio jadłam na nich za dużo, więc przyda się odpoczynek od cukru ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo :) teraz nic tylko kontynuować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję :D
    Również prowadzę bloga o podobnej tematyce. Tak więc zapraszam. Jeśli interesowała by cię wspólna obserwacja to napisz w komentarzu :*
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja od dzisiaj ruszam z detoksem słodyczowym :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też próbuje odstawić słodycze, kiedys udało mis ie na całe trzy miesiące ;p
    Pamiętam, że zanim sama zaczęłam blogować, śledziłam pani bloga, codziennie sprawdzałam czy jest coś nowego. To było zarz po urodzeniu pierwszego dziecka, pamiętam doskonale :)

    Pozdrawiam i cieszę się , ze będę mogła dalej panią obserwować! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że to jest trochę tak: 50% sukcesu to zakupy a 50% to zaopatrzenie naszej kuchni. Od dłuższego czasu walczę z nadwagą, która jest bardzo dokuczliwa i korzystam z różnych przepisów, które znajduję w necie np. ostatnio gotuję z kcalmar.com/blog i jestem zadowolona do tego ćwiczenia, dlatego cieszę się, że trafiłam na te stronę :)
    mam nadzieję, że będzie sukces :)

    OdpowiedzUsuń
  7. gratuluję! od wpisu minęło trochę czasu ale mam nadzieję, że abstynencja słodyczowa nadal kontynuowana:) ja nigdy nie byłam uzależniona od słodkiego, za to z chipsów czy orzeszków solonych ciężko było mi zrezgnować...o krakersikach nie wspominając więc jestem raczej słonym typem xD współczuję wyjazdu męża, też przez to przechodziłam niestety

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję tego sukcesu i życzę kolejnych! Najtrudniej jest wyrobić sobie nowe, dobre nawyki po latach objadania się słodkościami.
    Rozumiem że nie robisz sobie dnia "na oszukiwanie"? :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)