piątek, 7 sierpnia 2015

Zapisałam się do szkoły.

Pamiętacie, jak ostatnio mówiłam Wam, że w związku z tym, że nie do końca ufam ludziom, w tym mężowi, chcę zapisać się do szkoły na higienistkę stomatologiczną?
To się zapisałam :)
Mój mąż chodzi już wściekły, no bo po co mi to...
Jasne, biedny będzie musiał popilnować dzieci w weekend. Nie rozumiem, czemu ludzie tak sobie podcinają wzajemnie skrzydła wiecie? Nie chce być całe życie zależna od drugiej osoby. Zwyczajnie. Chce mieć swoje pieniądze i nie tłumaczyć się z każdej wydanej złotówki. Ta perspektywa mnie doprowadza do szału. Wiem, że pewnie będę trochę opuszczać zajęcia, bo to co weekend, przez dwa lata i szczerze wątpię, że on przez te dwa lata, będzie w stanie nie wyjść na miasto... on biedny, zapracowany, zaganiany ... on musi odreagować, ja nie. On w spokoju musi zjeść kolację, śniadanie - ja nie. Tylko wiecznie ON! A jak ja coś chce, to zaraz jest, jaka to ja samolubna jestem. Pies ogrodnika!
Pójdę tam, choćbym miała tam siedzieć z Olkiem na rękach :)

16 komentarzy:

  1. Brawo, dobrze zrobiłaś, nie żałuj nawet przez sekundę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od października też idę do szkoły na Zarządzanie. Ale za to mąż mnie w tym wspiera, mało tego namawia bardzo.
    Poszłam za Twoim przykładem. Ścięłam włosy na boba. Takich krótkich włosów nie miałam od... Od 20 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo super :) Fajne takie krótkie co? :) Ja teraz mam taką denerwującą długość, bo ani kucyka normalnego się nie da zrobić, a rozpuszczone wyglądają, jakby piorun w uprawę szczypiorku rąbnął, ale jeszcze nie wiem co z nimi robić. Dobrze, że mąż Cie wspiera! To daje wiarę w swoje możliwości :)

      Usuń
    2. Teraz w modzie jest nieład na głowie. Może jak masz tendencję do falowanych włosów to wystarczy skręt podkreślić. A jak nie to możesz trochę wsuwkami podpiąć część włosów.

      Usuń
    3. Nie, to chodzi o to, że mi się puszą końcówki, a dodatkowo jak robię kucyka, to go tak zwijam w taką kulkę i dodatkowo niszczę sobie końcówki :/

      Usuń
  3. Świetna decyzja i nie żałuj go, a na zajęcia chodź wszystkie. Mój też z siebie ofiarę robi, ale szanuje mnie bardziej gdy jednak nie zważam na jego humory ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze zrobiłaś, czasami mam wrażenie, że każdy facet to z definicji półmózg..

    OdpowiedzUsuń
  5. współczuję takiego mężowego wsparcia, ale gratuluję mobilizacji i trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Inwestuj w siebie. Nie pożałujesz. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje! Mój jeszcze "niemąż" odwrotnie zawsze mnie wspierał. Mam wyższe, ale broniłam się długo po terminie, już mając stałą dobrą pracę, w jakimś momencie chciałam już sobie odpuścić, chociaż już miałam napisaną pracę. Ale dzięki niemu w końcu się obroniłam :) a teraz siedzę w domu od roku i nie pozwala iśc do pracy poniżej kwalifikacji. Z jednej strony już wariuję i chciałabym mieć jakąkolwiek pracę, ale cieszę się, że docenia tyle lat mojej nauki i doświadczenia i nie goni do byle jakiej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję :) A faceci chyba już mają to do siebie, że często mamy ochotę ich rozszarpać...

    OdpowiedzUsuń
  9. Absolutnie nie pozwól sobie podcinać skrzydeł! A w związku lepiej byc egoistką niz pozwolić się wykorzystywać, zwłaszcza że każdy facet to świnia:) :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna decyzja i w życiu nigdy nie opuściłabym zajęć tylko dlatego, że on musi iść na miasto :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Poznaj 101 zasad odchudzania, i zacznij gubić zbędne kilogramy już dziś
    http://tiny.pl/gx54m

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)