poniedziałek, 6 lipca 2015

Ćwiczenia poprawiają samoakceptację. Właśnie odkryłam, że kiedyś byłam o krok od choroby psychicznej.

Zauważyłam to już nie pierwszy raz.
Ostatnio, kiedy miałam przerwę w nawet najmniejszej aktywności fizycznej, czułam się źle. Fizycznie, psychicznie i miałam ochotę żreć czekoladę na tony.
Kiedy znowu zachciało mi się chcieć, poćwiczyłam trochę przysiady, brzuszki (nie jakoś dużo, bo nie przemęczam się generalnie :P ), ok 3/4 dnia spojrzałam na siebie łaskawszym wzrokiem. Cellulit już nie był taki straszny a brzuch nie był okropnym tłuszczem, tylko taką nawet spoko fałdką.
Wiadomo, że po 3 dniach nie ma mega różnicy, ale ważne jest to jak siebie same postrzegamy prawda? Ludzie mogą sobie myśleć co chcą, każdy ma inny kanon piękna.







Wróciłam więc na dobrą drogę. Pojadę nad to cholerne morze i założę to bikini. Wiadomo nie jakieś sznurki, ale dwuczęściowy. W zasadzie to nawet teraz bym założyła :P Nie bierzcie nigdy na serio, że kasuję bloga, mam to wszystko w dupie itp. Za jakiś tydzień, dwa mi przejdzie ;)

Właściwie to moją motywacją jest jesień. Uwielbiam chodzić w rurkach, podartych spodniach, swetrach i nie zapacać się zaraz po wyjściu dwóch kroków na dwór. Niestety ta ciąża pozostawiła po sobie taki urok...mam okropny problem z potliwością. Co prawda już 8 miesięcy a ja nadal nie mam @. Może jak wróci, wszystko się uspokoi. Wracając do tematu, mam sporo moich ukochanych rureczek, ale za małych :P
Nie jestem tylko pewna, czy chcę być znowu taka szczupła....pamiętam jak się oburzałam jak ludzie mi mówili, jezujak Ty schudłaś. Teraz jak oglądam stare zdjęcia, sama mam mieszane uczucia. Starzeje się... po Adzie chciałam być chudziutka, po Olku chcę być kobieca.
To są zdjęcia ok 2 lata po urodzeniu córki...chyba byłam bliska choroby... Ja zawsze czułam się gruba...nawet wtedy




Teraz w porównaniu do tamtego jestem gruba, ale chyba wolę już to serio. Co ja gadam, nie poznaję się.



9 komentarzy:

  1. Jeszcze nie masz @? Ja dość szybko dostałam, ale może dlatego, że szybko przestałam karmić piersią. Do tego teraz mi się spóźnia i... hmm... Jutro lecę do apteki...
    Co do figury, teraz wyglądasz oki. Ja będę za to straszyć przechodniów w kostiumie jednoczęściowym. Ale biorąc pod uwagę pogodę na najbliższe dni to... To możne nawet kostiumu nie założę. :P Dziś zaczęłam ponownie dietę i miałam nie jeść słodyczy. I... No zjadłam, o jej. Takie tyci tyci serniczek na zimno... 221 kcal. W zasadzie nie jest tak źle, biorąc po uwagę że rano zjadłam fasolkę szparagową z jednym jajkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie właśnie :( ale ja dużo karmię małego w nocy. Z Adą dostałam po roku. Ja zjadłam lody nie można sobie odmawiać wszystkiego :p Nie miałam na myśli, że jednoczęściowe są złe, ale taki cel sobie postawiłam :) mało zjadłaś ja tam dobijam czasem do 2 tyś kcal :p

      Usuń
    2. P.s a co do Twojego testu no to co byś na nim chciała zobaczyć? :p

      Usuń
  2. Wcale nie jest żle i spokojnie możesz ubrać strój dwuczęściowy, ja tez jak tylko wracam do ćwiczeń to od razu czuje się lepiej i szczuplej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze to dobrze czuć się w swoim ciele i wtedy waga nie ma najmniejszego znaczenia, bo promieniujesz od wewnątrz i to właśnie widać, a nie to że jesteś 'za gruba' lub 'za szczupła' :))) Podoba mi się Twoje podejście :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś w tym rzeczywiście jest, bo kiedy i ja poćwiczę, zaczynam patrzeć na siebie przychylniej :) Czyżby to te magiczne endorfinki, o których wszyscy wokół mówią? A tak poza tym wyglądasz bardzo dobrze :) Pomału, małymi kroczkami do przodu, w końcu nie masz się po co spieszyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiem Ci, że jak solidnie poćwiczę to też się od razu lepiej czuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedno jest pewne - bieganie dobrze robi na psychikę. Nazwałabym to czymś w rodzaju medytacji. Sama doświadczyłam tego na własnym mózgu. Jest taki blog http://www.pepsieliot.com, jego autorka wydała ksiażkę "Biegam, bo muszę" waśnie o tym, opartą o własna historię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przecież świetnie wyglądałaś, ale dobrze, że w końcu się zaakceptowałaś- w końcu to jest najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)