środa, 3 czerwca 2015

Jestem złą matką, chyba nie lubię sowjego dziecka

Dzisiaj nie będzie wesoło.
Ostatnio przeczytałam masę poradników dla mam.
Jak być lepszą matką, jak się nie zadręczać pierdołami, czemu dzieci kłamią i co? Gówno.
Jeszcze gorzej mnie wyprowadziły z równowagi, bo tam wszyscy bazują na podziale obowiązków, wsparciu męża itp. Gdybym miała wsparcie męża, a nie wieczne osądy i prztyczki ze wszystkich stron, pewnie byłabym zajebistą matką.
A tym czasem moja 4 letnia córka doprowadza mnie do szału, do łez wściekłości i okrutnych myśli. Czasem myślę, że chyba jej nie lubię.
Żałuję, że zamiast do przedszkola, zostawiłam ją z moją matką, która zrobiła z niej rozpieszczonego, wrzeszczącego i tupiącego bachora. Tak właśnie bachora. Blogi parentingowe, powieście mnie i spalcie na stosie za to określenie.
Dzisiaj w połowie drogi do sklepu musiałam się wrócić do domu i gryźć w język, bo jeszcze chwila i by mnie odprowadzili do aresztu. Nawet nie pomogło wyobrażenie sobie, że inni mają gorzej, że to minie i te inne psychologiczne brednie.
Może to bunt 4 latka.
Ona non stop oszukuje, a to, że boli ją brzuch, a to, co 5 minut chce jej się siku ( zrobiłam wszystkie badania u dwóch lekarzy, nic jej nie jest). Jej się chce siku jak wyjdziemy z domu. Nie chodzi o to, że nie spędzam z nią czasu bo staram się, chodzić z nią na godzinę na rower, tylko my same. Bawimy się we 3, raczej nie jest zazdrosna o brata, bawi się z nim, mówi, że go kocha, ale mnie testuje do granic możliwości, a ja jestem z natury okropnie nerwowa i wybuchowa.
Wiecie jak mnie denerwuje ta reklama, jak dzieciak wylewa na podłogę sos, a kochana mamusia z uśmiechem go ściera....
Może gdyby mój mąż nie był takim Piotrusiem Panem, czasem pomyślał o mnie, zamiast o sobie, ja denerwowałabym się mniej, to większość z jej zachowań bym olała. I nie karzcie mi z nim porozmawiać, bo to nie wyjdzie.
W ogóle chyba nic z tego nie wyjdzie, co najwyżej ja wyjdę i trzasnę drzwiami i wyjadę do buszu mieszkać w jaskini.

13 komentarzy:

  1. czytam Cię od jakiegoś czasu ale jeszcze nie komentowałam. Potrzebujesz wsparcia i Twoja córka również . Wyczuwa emocje jakie Tobą tragają. Rozumiem Twoje samopoczucie. Dzieci niestety też są niezłymi barometrami naszych uczuć. Nie wiem czy chcesz jakieś rady, ale postaram się coś napisać. Przede wszystkim jest zazdrosna o brata, tylko okazuje to w taki sposób w jaki potrafi, czasami testując Ciebie na ile sobie może pozwolić i jest to zupełnie naturalne uczucie i zachowanie. Jak chodzi o brzuch myślę, że może być to na tle emocjonalnym jeśli jest wrażliwą dziewczynką a badania nic nie wykazują.Polecam Ci książkę jak mówić żeby dzieci nas słuchały i rodzeństwo bez rywalizacji -pomocne obie.
    Pamiętaj, że każde zachowanie można zmienić, nawet to, które zepsuli nasi rodzice. Tylko najpierw trzeba zacząć od siebie. Bo jak my dorośli nie radzimy sobie z emocjami to jak mamy nauczyć tego swoje dzieci.
    Także głowa do góry, ciesz się tym czasem bo on się nigdy nie wróci. Twoja córka już nigdy nie będzie miała 2 czy 3 latka, mnie pomaga czasem takie myślenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że ten brzuch to na tle emocjonalnym, nawet lekarka to powiedziała, że jeszcze często będziemy się widywać, bo jak wykryje, że jest zdrowa np z brzuchem, wymyśli coś innego, żeby zwrócić na siebie uwagę. Ja już bardziej nie umiem się starać, żeby się trzymać, chciałabym żeby ktoś mi pomógł, ale niestety nie ma takiej osoby. Znam wszystkie mozliwe triki psychologiczne bo się tym interesuje, ale one nie działają, bo tak jak mówisz trzeba zacząć od siebie. Tylko jest to trudne gdy jedna osoba się stara, a druga jednym słowem to psuje

      Usuń
  2. Nie masz możliwości wyjścia gdzieś na cały dzień tylko z synkiem? Zostaw ich razem ze sobą. Może też następnym razem jak córka da Ci do wiwatu zaangażuj w to męża? W zupełności cię rozumiem. Moja Julcia może nie jest jakaś okropna, ale jak porównuję ją z moją młodszą siostrą to rośnie mi małe ziółko. Z drugiej strony moja siorka zaczęła pokazywać pazurki teraz w gimnazjum.

    Zapraszam do siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... To co inni mówią to w ogóle wyrzuć z głowy. Moim zdaniem powinnaś zagonić męża do roboty. Może z zaskoczenia? Po prostu zostaw go z dziećmi i wyjdź, gdziekolwiek? Ja bym tak zrobiła :). Nie dziwię się Twojej złości, to pewnie też trochę przez zmęczenie masz takie odczucia.
    Tak od siebie dodam, że też miałam takie przed wyjściowe problemy. U mnie to się wzięło chyba z powodu tego, że nie było toalety na jakimś wyjściu. Wyrośnie z tego ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś wspaniałą Mamą. Powtarzaj to sobie jak mantrę. Nawet najwięksi bohaterowie potrzebują czasem wsparcia. Jeśli nie masz tego u męża, to może specjalista? Ja byłam ze swoim 3-letnim buntownikiem w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Pani doktor pracowała z synkiem, a nam podpowiedziała jak sobie z nim radzić, jak pracować, bawić się, jak go wspierać i stymulować. To, że poprosisz o pomoc, nie znaczy że jesteś złą matką. A w poradni może jakoś męża też zaangażują. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo dzisiaj matka to musi być pierdolona oaza spokoju, która z uśmiechem na ustach po raz tysięczny wytrze ścianę z zupy i nie ma prawa nawet krzywo popatrzeć na dziecko. Masz się uśmiechać, nie możesz podnieść głosu, nie możesz powiedzieć dziecku, które płacze, bo spadło z rowera, że nic się nie stało. Nie czytaj blogów parentingowych bo to gówno, kolorowe, ale gówno, taka prawda.

    U mnie w rodzinie tylko ja trzymam dyscyplinę dla Gosi i jak trzeba to podniosę głos, ale za to mała nie wchodzi mi na głowę. I powiem szczerze, że świetnie się dogadujemy, kiedy jesteśmy same, mamy plan dnia, obie wiemy gdzie leżą granice i wszystko gra i buczy, a kiedy w domu jest mąż czy przychodzą dziadkowie to moje fajne dziecko staje się rozpieszczoną małą wiedźmą, która nie zna umiaru :P

    Jasne, zmęczenie robi swoje. Czasami chciałabym uciec gdzieś na cały dzień, wyspać się, poleżeć w łóżku dłużej, ale wiesz jak jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że moge na Ciebie liczyć :) Nie czytam ich, bo chce mi się rzygać jak widzę na fb jakieś polubienia ich. Właśnie o to chodzi, matka ma czyścić z uśmiechem ściany, robić przysiady susząc pranie, być piękna, zadbana, uśmiechnięta i jeszcze napalona. A mąż...a co tam będę gadać sama wiesz

      Usuń
    2. Dokładnie! A tak się niestety nie da :) Bądźmy po prostu sobą i tyle ;)

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że masz prawo czasem go nie lubić. Kiedy jesteś zmęczona, kiedy wszystkiego wokół jest za dużo. Nie lubisz, ale kochasz bezgranicznie, pomimo wszystko i za wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  7. To chyba zrozumiałe, że czasem swojego dziecka nie lubisz. Jeszcze w dodatku gdy jesteś zmęczona i nikt Ci nie pomoże. Matki w dzisiejszych czasach są chyba zbyt wyidealizowane: uśmiechnięte, wyspane, zadbane.
    Życzę Ci, aby w końcu Ci się poukładało, a córeczka uspokoiła! Trzymaj się Kobieto! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana wiem co czujesz -dosłownie! Moja córka (niespełna 4 latka) też mnie testuje, kłamie i doprowadza do łez. Przedwczoraj ryczałam pól dnia :P
    Ona tak robi jak jej się nudzi lub jest zmęczona. Nagle bolą ją nóżki, boli ją paluszek, chce jej się jeść, siusiu itd. Jak starsza weźmie zabawkę lub wyrazi swoje zdanie na temat bajki to jest taki ryk, że ja się dziwie, ze sąsiedzi jeszcze nie zapukali do drzwi. Też nie mam wsparcia w partnerze - on tylko potrafi wytykać błędy i jęczeć, że bałagan w domu itd. On ciężko pracuje a ja to leżę i pachę wg niego. Nie weźmie pod uwagę tego że pracuję w domu przy kompie, jednocześnie opiekuję się dziećmi, piorę, sprzątam, gotuje i jeszcze na zakupy i spacery muszę chodzić. Ja nawet nie mam za przeproszeniem kiedy pierdnąć. Nie załamuj się. Zostaw czasami dziecko mężowi a ty idź pobiegać, na siłkę, do kosmetyczki - masz prawo. Odreagujesz w ten sposób. Niech on też poczuje że ma dzieci. U mnie też babcia bardzo źle wpłynęła na zachowanie dzieci a ja jestem mega nerwowa ale da się z tym walczyć. Wiem, że cieżko jest się uśmiechać gdy dzieci robią po złości - bo robią i nikt mi nie wmówi że nie ale taka ludzka natura i trzeba to zaakceptować. Głowa do góry :) http://life-by-carolajn.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Niektóre poradniki są o dupę roztrzaśl.

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że każda matka kiedyś ma dosyć swojego dziecka. Nie jestem jeszcze mamą i daleko mi do tego, ale patrzę na swoją, która wychowała 4 dzieci, nadal to robi i zastanawiam się, po jakie licho ona tyle dzieci chciała kiedy to taka męka? Widać na jej twarzy zmęczenie, ale i radość, czyli jak na idealna mamę przystało. Bzdura, gdy kobieta jest wiecznie uśmiechnięta, zadbana, wspaniała, to nie jest ideał tylko jakieś wyidealizowane bullshit! A z tym twoim facetem... weź raz, a porządnie postaw na swoim, zaskocz go ' ty dzisiaj ogarniasz dom, ja wychodzę, cześć ' i wyjdź. Może taki odruch doda ci sił i o wiele łatwiej będzie ci przychodziło postawienie się na swoim :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)