czwartek, 28 maja 2015

Z dziećmi byś się pobawiła, a nie głupoty Ci w głowie.

Jak mnie może denerwować ten tekst, to tylko ja wiem.
Wiecie co go wywołało? Udostępniłam na swoim fb link do moich koszulek. Nie minęło dosłownie 5 minut jak napisała do mnie znajoma. Zapytała czy to moje, kiedy ja mam na to czas i właśnie, że lepiej z dziećmi bym się pobawiła. Nosz k*uwa, po pierwsze to co ją to obchodzi. Po drugie robię to tylko wieczorami (np do 2 w nocy). Szkoda słów. Powinnam wyjąć sobie mózg i włożyć tam pampersa? :)

http://wkurzona-zona.cupsell.pl/ - widzicie taka mała rzecz, a tak kogoś zirytowała.

A zmieniając temat, dzisiaj powyrzucałam w końcu swoje stare kosmetyki, których i tak nigdy nie używałam. Całe szczęście, że oduczyłam się kupować na zapas i bo ładne opakowanie :) Teraz mam swoje absolutne i sprawdzone minimum.













A co do wagi.
Dieta jest - ostatnio jem dużo kasz z warzywami. Warzę 77 kg. Ćwiczę trochę więcej. Teraz biegam z córką. Ona jedzie rowerem, a ja biegnę obok :)

W tym tygodniu, zrobiłam coś czego nigdy nie robiłam. Zapisałam sobie plan, co mam zrobić. Dzięki temu powyrzucałam zbędne kosmetyki, poukładałam ubrania, posprzątałam wszystko, zrobiłam koszulki i poprawiłam bloga. To takie mało istotne rzeczy, które zawsze się odwleka na przysłowiowe jutro.
Jeśli macie problem z planowaniem czasu, polecam macierz Eisenhowera. Dowiedziałam się o niej na szkoleniu w pracy. I od tej pory wiele zmieniłam w swoim gospodarowaniem czasem. Najgorsze jest to, że jak pracowałam miałam wszystko zrobione, a jak siedzę w domu to tak się czasem wlokę jak kluchy z olejem. A to kawkeeee najpieeerw wypić, a to obiad zrobić, a to któreś płacze.



http://zarzadzanie-czasem.cioswnos.pl/macierz-eisenhowera/

8 komentarzy:

  1. Nie ma co przejmować się takimi tekstami. Widocznie żal d... ściska koleżance ;) Na dzieciach świat się nie kończy. A spełniona i szczęśliwa kobieta to szczęśliwa mama :) Macierz Eisenhowera jest bardzo przydatna jeśli chodzi o planowanie i wykonywanie zadań. Ja korzystam z mojego organizera. Najczęściej planuję zadania na cały tydzień z góry.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przejmuj się słowami koleżanki. Na 100% Ci zazdrości, bo sama jest zbyt mało zorganizowana, by nie tylko się ruszyc i zapracować na piękną sylwetkę po ciąży, ale także na robienie tego, na co ma ochotę. Bo przecież przykładna matka nie myśli już o niczym innym, jak tylko o swoim dziecku :P
    Bardzo dobrze, że umiesz znaleźć również czas dla siebie. Oby tak bylo dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg niej przykładna matka nie ma na nic czasu tylko dzieci, kuchnia, latanie ze szmatą...właściwie to mi jej żal :)

      Usuń
  3. Nie przejmuj się. Widać kobieta jest troszkę ograniczona, jeśli myśli, że kobieta tylko z dziećmi powinna przebywać.

    Przy okazji.. Nominowałam Cię do zabawy Liebster Blog Award. :)
    Mam nadzieję, że weźmiesz udział w zabawie. :D
    http://keepdestination.blogspot.com/2015/05/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest właśnie paradoks- chodzi się do pracy - nie ma na nic czasu, siedzi się w domu- równiez nie ma na nic czasu haha, mam podobnie;) Plan to świetny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  5. Plany są dobre jak masz wiele rzeczy do zrobienia... Ja jednak nie o tym ;). Chciałabym cię umocnić w przekonaniu, że nawet jakbyś te koszulki w dzień projektowała to to jest twoja i tylko Twoja sprawa. Jeśli to jakaś daleka koleżanka polecam wywalić ją ze znajomych, usuwać komentarze albo dać ją do dalszych znajomych i zablokować wyświetlanie niektórych postów. Nie miej wyrzutów sumienia, czy coś :). Jest czas na dzieci i jest czas na realizacje siebie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak to już chyba jest, że jak mamy więcej wolnego czasu to mniej nam się chce i jesteśmy niepoukładani, a co do tej kochanej znajomej... boże... ludzie to naprawdę nie mają się do czego przyczepić. Przypomniało mi się jak raz się mnie pewna dziewczyna czepiała, że się nie maluję. Żałuj, że nie widziałaś mojej miny, epickość! Świetnie koszulki swoją drogą :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie denerwuje tekst mojej teściowej "byś posprzątała a nie ćwiczysz" lub "możesz ćwiczyć z dzieckiem". Przerobiłam większość ćwiczeń z moją córcią i stwierdzam... Z nią się nie da. Bo ona chce usiąść tak, bo ona chce mamusie za włosy chwycić i wiśta wio np. przy brzuszkach. Myślę, że ludzie tak gadają bo to zwykła zazdrość lub mają całkiem inną mentalność niż my. Przykładowo według mojej koleżanki powinnam być już w drugiej ciąży do tego mamą na pełen etat, kurą domową i "Tobie nie wypada teraz chodzić w czerwonym płaszczu, bo jesteś mężatką" lub "Za miast ćwiczyć i jeździć na rowerze to podaj obiad mężowi i nakarm dziecko. Czemu robi to Tomek a nie ty?' Wcześniej olewałam takie teksty, ale teraz mnie co raz bardziej krew zalewa. To, że jest się mężatką i matką, to nie znaczy, że trzeba zapierdalać w te i we te.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)