wtorek, 19 maja 2015

Jeśli się cofasz, to tylko po to, aby zrobić rozbieg. 7 miesięcy po porodzie

Wczoraj usłyszałam to zdanie w you can dance. Szczerze to tv grał w tle, ja robiłam co innego nawet nie zerkałam na ten program, ale to zdanie zapadło mi w pamięć. "Jeśli się cofasz, to tylko po to, żeby zrobić rozbieg".

Do lipca pozostało 43 dni. Prawdopodobnie uda się nam wyjechać nad morze. Może do wujka na działkę, może coś wynajmiemy. Jeszcze nie wiem, ale wiem, że muszę jechać nad morze. Chociaż na dwa dni. Uwielbiam wschody słońca. Zazwyczaj nie chce mi się wstawać, ale raz podczas wyjazdu, zawsze idę z samego rana na plażę. W związku z tym poświecę te 43 dni na ćwiczenia. Ten czas i tak minie i tylko ja mogę zdecydować czy za 43 dni będę wyglądać dobrze na plaży czy będę żałować i myśleć, że szkoda, że nie wykorzystałam tego czasu i się zasłaniać. Co prawda jestem taką osobą, że i tak bym się nie zasłaniała, ale chyba każda kobieta woli wyglądać w swoich oczach dobrze.



Dzisiaj zrobiłam sobie zdjęcie, aparat jest bardziej bezlitosny od telefonu uwierzcie mi :D 







Niby nie mam jakiejś super figury, ale różnica jest. Nie chcę już wracać do tego. Wiem, że to było jakieś 4/5 miesięcy po porodzie, ale mogło iść w drugą stronę, albo tak zostać.


Nie zamierzam nie jeść słodyczy, bo zacznę zabijać ludzi, ale będę je jeść z umiarem, rano. Właściwie to zamierzam jeść wszystko, nawet pizze (wczoraj np. jadłam ze szpinakiem i suszonymi pomidorami...matko bosko jaka pyszna), ale w rozsądnych ilościach i ćwiczyć. Jeszcze nie wiem co. Na pewno wracam do biegania. Na pewno będę robić przysiady i brzuszki. Na pewno będę dużo spacerować, jak do tej pory minimum 4 km dziennie. Wczoraj przeszłam 9 km. Dwa spacerki :P Nie chcę żadnych wyzwań i planów bo one mnie denerwują :P Na pewno będę jeść dużo warzyw. Wiecie, że już od 2 miesięcy nie jadłam żadnej wędliny? Mam na fb dużo stron typu fundacja viva, peta i jak widzę wędlinę to mi słabo. Chciałabym całkowicie zrezygnować z jedzenia mięsa, ale czasem jednak jem kurczaka.

Wiecie co mnie zastanawia? Może jest tu jakaś osoba na diecie wegańskiej i mi to wyjaśni. Weganie nie jedzą jajek prawda? Nie jedzą ich bo kury są w klatkach i cierpią, czy nie bo nie?
A czy jeśli mam swoje kury, które radośnie zapierdzielają po całym podwórku i znoszą te jajka to gdybym była weganką mogłabym je zjeść? Nie dałabym rady na takiej diecie, ale mnie to zastanawia.


10 komentarzy:

  1. Nie jestem specjalistą w filozofii wegan, ale z tego co wiem po prostu nie jedzą niczego od zwierząt, jajek też (tych od szczęśliwych kurek też nie jedzą). To samo tyczy się mleka i oczywiście mięsa.

    Piękne postępy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wędliny to ja już z czwarty miesiąc żadnej nie jem... tak jak Ty, od czasu do czasu zjem kurczaka (jak gdzieś jestem, bo sama też jakoś nie mam ochoty robić). No i od czasu do czasu ryby. I tak doszłam do wniosku, że chyba mogłabym zrezygnować zupełnie z tego mięsa... :) Chciałabym też z cukru zrezygnować, ale z tego już trudniej, bo on jest prawie wszędzie...

    OdpowiedzUsuń
  3. zmiana mega! :) a takie diety to nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No i prawidłowo! Ważne, że chcesz zmienić swoje ciało po swojemu :D
    Będę trzymać kciuki i koniecznie pokaż swoją metamorfozę za te 44 dni, wierzę, że będzie na co popatrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja chcę mieć tyle determinacji do dążenia do powrotu do formy jak będę po ciąży co Ty. Na razie to jednak małe perspektywy na oświadczyny nawet w sumie ;d także o ciąży to nie ma co myśleć hahah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bym chciała mieć tyle zapału do ćwiczeń siłowych :)

      Usuń
    2. Haha no widzisz, to trzeba połączyć siły i się podzielić motywacją na pół :D

      Usuń
  6. Gratuluję! Sprawa mnie jeszcze nie dotyczy, ale Twoje efekty są zdumiewające:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super efekty! :) gratuluję i wytrwałości życzę! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)