sobota, 30 maja 2015

Dzięki Ci Boże, żeś wysadził transformator. Za nowe włosy i olejek rycynowy też.

Bóg chyba postanowił pomóc mi w realizacji mojego idealnego tygodnia. Gdzieś w mieście słychać było wielkie bum i połowa miasta nie miała prądu. Wiecie co? Mogło by tak być częściej, serio.
Właściwie do piątku już byłam ogarnięta z moim tygodniowym planem na maxa. Ciuchy posegregowane, stare kosmetyki wywalone, sterta starych dokumentów, zeszytów i śmieci z szuflad spalone, szczury wyczyszczone, małe przemeblowanie w pokoju zrobione. Niestety dzisiaj wstałam o 4.30...młody nie chciał spać dłużej. Poczekałam do 7 rano, żeby nie pomyśleli, że jestem nawiedzona i poszłam na spacer. Zrobiłam zakupy, ugotowałam Olkowi jego ulubioną rybną zupę z kabaczkiem, kupiłam Adzie sandałki bo podobno od poniedziałku upały. I o 11 koniec, pół miasta zgasło. Mąż w końcu nie zasłaniał się, że on musi do garażu, więc pomyślałam o nieeee... wykorzystam to i zaczęłam trzepać dywany. Wiecie co...niby mamy odkurzacz wodny..., ale to co się działo pod dywanem, przeszło moje oczekiwania. Piaskownica... Tym sposobem w 4 godziny umyłam podłogi, wyczyściłam łazienkę i jest czyściej niż przed świętami.

Ostatnio już nie mogłam patrzeć na swoje włosy. Pamiętacie te nieszczęsne rude refleksy, których nie mogłam znieść? Zrobiłam sobie kąpiel rozjaśniającą. Z farby joanny do pasemek. Nie zniszczyłam włosów, ale źle się w nich czułam. Poszłam ściąć końcówki, wyszłam z bobem. Nigdy takich krótkich nie miałam...na początku był szok, ale teraz je uwielbiam. Mój mąż ostatnio strasznie się do mnie przypina. On twierdzi, że to takie żarciki, ale ja już mam ich dosyć...a to mam piegi, a to tłuszczyk, a to cellulit, a to nie myślę. Dobrze, że on taki idelany i miss fitness.
Skoro on takie żarciki sobie robi, to ja sobie przyczepiłam rzęsy, umalowałam się i mówię, że idę na spacer, może chociaż na ulicy ktoś mnie doceni ;) Obraził się ;)

Kupiłam sobie olejek rycynowy z nadzieją, że po nim urosną mi takie naturalne. I siemię lniane.

Mój plan na następny tydzień:
1) Pić wodę z miodem i cytryną
2) odstawić na tydzień kawę a kupić zieloną herbatę
3) jeść kaszę gryczaną/jęczmienną
4) na śniadanie jeść płatki jęczmienne.
5) nie spier***lić porządku ;)







9 komentarzy:

  1. Świetnie wyglądasz. Ja bardzo cenię sobie olejek rycynowy. Dodaję go do olejowania włosów (łączę np. z olejem lnianym) i smaruję nim rzęsy :) Siemię lniane też piję z dodatkiem soku z malin. Na zdrowe włosy polecam również pić skrzyp i pokrzywę (do zaparzania, można kupić w zielarskim sklepie, taniej niż w aptece). Powodzenia w realizacji planu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój mąż też mnie ostatnio doprowadza do szału. Z resztą nie tylko on, moja szwagierka i mój brat również. Całą trójkę mam ochotę powystrzelać. Mężowi nie podoba się, że zmieniłam kolor włosów i teraz mam na wierzchu blond a pod spodem brązowe. Więc co i rusz przytyki, a to ze do naszego psa jestem podobna, bo podobne umaszczenie itp. Nie rozumiem czemu facetowi się wydaje, że jak się ubieram, maluję, włosy układam lub co tam jeszcze, to ma być dla niego. Brat znowuż dopieka mi na punkcie mojej tuszy, a sam lepiej nie wygląda. Ale on uważa, że facet to może a kobieta nie. Ignorant. Za to szwagierka zrugała mnie, że dziecko 9-miesięczne karmie całym jajkiem. "Co robisz, białko uczula". Bla, bla, bla. Co z tego, że lekarz nam pozwolił na to, ona wie lepiej... Nic tylko jakoś doprowadzić towarzystwo do pionu.

    Oby ci się z planem udało. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co oni z tymi psami, mój powiedział, że wyglądam jak spaniel ... Jak mnie takie rzeczy wkurzają, że faceci myślą, że jak wyglądają jak salcesony, to są seksi misiaczkami, ale kobiety mają być szczupłe i piękne. U mnie przez to, że ja się naprawdę mocno i głośno denerwuje, dali mi spokój. Teściowa widzę, że czasem woli ugryźć się w język, bo ostatnio jak walnęłam drzwiami to poleciała szyba. Trudno. Ich to olewaj, szkoda Twoich nerwów, ale co do męża próbowałaś się tak odwalić na maxa i wyjść gdzieś (chociaż na spacer bez celu? ). Rozumiem Cie, że pewnie Ci przykro, że jak się starasz to nie zauważy ? :(

      Usuń
    2. Wczoraj. Może się nie odwaliłam. Ale za to wyszłam sama na rower. Nowy to musiałam z resztą wypróbować. :P A mina męża, że on zostaje z dzieckiem a ja idę pojeździć... Bezcenna. :D Myślałam, że ryknę śmiechem. Mina w stylu "Ale jak to? A ja?". Kurde.. Jak on w ciągu tygodnia jeździ na siłkę, basen, plus rano w weekendy biega, to niby oki? A ja matka mam siedzieć z dzieckiem uwiązana non stop? Mowy nie ma.

      Usuń
  3. Widzę, że planowanie szalenie dobrze Ci wychodzi i idziesz jak burza :) Oby tak dalej! Trzymam kciuki za plan na następny tydzień. A kiedy przeczytałam ten post, przez pewien czas miałam ochotę ukręcić Twojemu mężowi łeb. Właściwie dalej mam. Zamiast wspierać, doceniać, o stać go tylko na przytyki?! Naprawdę mam ogromną ochotę przemówić mu do rozumu, niekoniecznie w łagodny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój też strzela takimi żarcikami jak z rękawa. Dokładnie tak samo robię, szykuje się i wychodzę sama ;). Niech ma drań! Plan wygląda nieźle. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. hah! uwielbiam twoją listę :P zwłaszcza ostatni punkt! Tak się składa że ja dzisiaj normalnie z 6 godz sprzątałam swój dom i czyściej chyba również i u mnie jak przed świętami :D No i oczywiście teraz mam tylko jeden problem i to ten sam co u ciebie ostatni na liście :D rozbawiłaś mnie swoimi tekstami.... "nawiedzona" Mąż "miss fitness". bardzo fajnie piszesz! będę zaglądać częściej!
    Pozdrawiam i zapraszam również do mnie: www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie potrafię zrozumieć tego twojego męża, w sumie większości facetów. Co im dają takie uszczypliwe komentarze? Mają ochotę człowieka zranić i cholernie się z tego faktu cieszą? Cholera, ale mnie to strasznie rusza... To nie są żarty tylko jakieś żałosne wywyższanie się...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)