czwartek, 9 kwietnia 2015

Chyba w tym tygodniu nie będzie efektu wiecie?

Nie mam czasu dla siebie.
Poprzedni tydzień był lepszy, synek był grzeczniutki, dał i posprzątać i poćwiczyć. Nawet zrobić dobry obiad. W tym tygodniu nie chce sam spać, płacze jak odejdę na 5 minut. Wczoraj odpuściłam MelB i poszłam z nim spać już o 21. Waga stoi w miejscu, ale najwięcej zmian widzę w udach i pośladkach. Nie mam czasu ćwiczyć, więc chodzę na spacery, gram w klasy i skaczę na skakance. Ganiam się z córką.
Jak dzieci nie dają mi chwili na ćwiczenia, biorę synka na ręce i włączam Trace TV. Córka tańczy a my robimy 100 różnych przysiadów w rytm czarnej muzy :p Wczoraj wieczorem np. już miałam ochotę mordować, więc zjadłam na kolację sernik. No dobra dwa kawałki sernika. Kocham sernik :) No przecież matka karmiąca może nie? :p
Trochę to wkurzające, że wieczorem wyślizguję się z łóżka, a młody po 10 min krzyczy. Tak śpimy razem. Jestem leniwa i nie chce mi się wstawać 8 razy w nocy i go karmić :)

Dzisiaj znowu były zabawy na podwórku. Ostatnio znalazłam na instagramie fajny profil fit mamy. Pokazuje ćwiczenia z dziećmi. I jest przepiękna ....
@alexajeanfitness
Tam wypatrzyłam przysiady przy wózku. Sąsiad trochę podejrzliwie na mnie patrzył, ale co tam. Córce się podobało :)

Muszę się sama motywować. Sama w ciągu dnia muszę sobie znaleźć choćby 10 min na ćwiczenia, bo mąż wraca późno. Nikt inny mnie nie zmotywuje, ale to dobrze - nikt nie będzie miał udziału w moim osobistym sukcesie. Widzicie? W każdej kiepskiej sytuacji, można sobie znaleźć pozytywną stronę. Czasem sama muszę sobie wmawiać różne rzeczy, bo nie chce wracać do dołka, który opuściłam ostatnio. Staram się nie wypaść z rytmu i często robię wpisy i przeglądam różne motywacje z śpiącym dzieckiem na ręku. Uczepiłam się tego, bo gdybym nie miała czegoś swojego, pisałabym z wariatkowa.

Podsumowując ten wpis o niczym, jak stracę chociaż jeden centymetr w łydce to będzie cud :) Jak myślę o niedzielnym mierzeniu to już mi przykro :P Dobrze, że sernik się skończył :P

11 komentarzy:

  1. Podziwiam za motywację i podzielam miłość do serników! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. motywuj sie nadal, bo idzie cio super. swoja determinacją pomagasz i mnie wiec nie poddawaj sie, bo ja w nas wierzę!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. I dlatego właśnie Cię lubię: bo jesteś szczera i prawdziwa, a nie żadne tam ściemy i udawanie super fit matki, która tylko ćwiczy i pachnie na różowo :P

    Co nie znaczy, że powinnaś wcinać tyle sernika, to takie niemodne i złe :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) dobrze, że sernik robiony na kg jest tylko 2/3 razy do roku :D

      Usuń
  4. Trzymam za Ciebie kciuki Kochana, zawsze widzisz jakieś plusy nawet jak nie do końca jest kolorowo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się nie ma co się lubi ... ;) Dzięki :*

      Usuń
  5. To nieprawda, że nie robisz nic! Robisz bardzo dużo i Cię podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nadal mocno trzymam kciuki! :) Najważniejsze, że masz chęci i wciąż się starasz, mimo nawału obowiązków. Z czasem na pewno wszystko nabierze właściwego rytmu i o wiele łatwiej będzie Ci wygospodarować trochę czasu dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)