niedziela, 1 marca 2015

Poszłam biegać - nie podobało mi się, czyli dzień 1 :)

Wczoraj przeglądałam swoje stare wpisy. Zmotywowałam się, odnalazłam starą motywację, ale przyznam, że pisać to ja nie umiem....Piszę straszne głupoty :) Dzisiaj wstałam rano zmotywowana. Czułam, że to ten dzień, kiedy motywacja wróciła i co najważniejsze została. Zazwyczaj rano odchodzi :P Podrzuciłam dziecko mężowi do łóżka i poszłam biegać. Jego mina była bezcenna :D Był tak zdziwiony, jakbym powiedziała, że idę skoczyć ze spadochronem :D

Nie włączyłam endomondo, nie zabrałam fit zegarka, to była spontaniczna decyzja. Pewnie podczas instalowania endomondo zwyczajnie by mi się odechciało. Wiecie jak ja się zdyszałam... Biegałam może z 15 min. I nie myślcie sobie, że 15 min to tak bez przerwy. 1 minuta...trzy minuty marszu.... A ta minuta ciągnęła się w nieskończoność. Moja kondycja jest na levelu -128. Ale poszłam, jestem z siebie dumna.Pewnie ludzie, którzy na mnie patrzyli mieli polewkę :D Ale ja biegłam a oni nie :P



Do wesela zostało 48 dni. Nie mogę się tam pokazać, jako rozlazła galareta. Sukienka, którą sobie kupię na to wesele ma mi się podobać, chcę wybrać świetną kieckę, a nie taką, która na mnie pasuje i ukrywa mankamenty.
Nie chce nawet słyszeć, że niektóre duże sukienki też mogą wyglądać ładnie :)

Znalazłam ostatnio w necie taki obrazek. Więc dzisiaj powinnam zagrać w totka :D


Jeszcze nie mam planu na jedzenie, ale widziałam dzisiaj na tvn style paprykę z serkiem wiejskim a do tego sałata. To jutro na śniadanie.

Wraca też squat challange

I A6W, ale jeszcze muszę to przemyśleć :P

16 komentarzy:

  1. Codziennie robią przysiady i syzyfki, pierwszy raz od przerwy biegłam w czwartek i skończyło się to bólem gardła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej ... te syzyfki wydają się mega trudne

      Usuń
    2. Robię bez obciążenia póki co, przysiady dały mi jędrną skórę, ale... z tyłu. Z przodu mam galaretę, a syzyfki właśnie są na tą przednią część ud :)

      Usuń
  2. pamiętam, jak ja poszłam pierwszy raz biegać. nie było mnie godzinę, ale samego biegu to było może z 20 minut.

    OdpowiedzUsuń
  3. brawo!!! Jestem dumna! Jutro też ?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram sie :) tylko wieczorem jak mąż wróci :)

      Usuń
  4. Moja dziewczyna!!! Gratulacje, daj buziaka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muuuuuahhhhh :***

      Usuń
    2. Naprawdę się cieszę Paula i opisz czasem wrażenia i przemyślenia z trasy :P

      Usuń
  5. Minuta biegu i trzy marszu - skąd wiedziałaś, że te proporcje są idealne na początek? Tak, naprawdę są! W sumie biegniesz pięć minut, a pomiędzy nimi masz szybkie trzyminutowe marsze. Naprawdę więcej nie trzeba. Tętno utrzymuje się wtedy na odpowiednim poziomie i uwierz mi, że dało Ci to na pewno więcej niż ciągły bieg! Serio!
    Na Twoim miejscu zrezygnowałabym z szóstki na rzecz jakieś innego treningu. Szóstka jest ok. jeśli chcesz wyrzeźbić mięśnie brzucha, ale spod tkanki tłuszczowej i tak ich nie będzie widać, a schudnąć od niej się nie schudnie. To tak jakby ćwiczyć biceps i mieć nadzieję, że się schudnie na całym ciele. Lepszy byłby jakiś trening z Ewą, lub np. 30 day shred z Jillian Michaels. 30 bitych dni i jeszcze 18 zostałoby Ci na inne treningi, a byłabyś już ładnie 'rozćwiczona' i na pewno ten trening plus 'uważanie' na to co jesz zapewniłyby Ci wymarzoną sukienkę ;) Poza tym przez 30 dni nie musiałabyś myśleć jakie ćwiczenia wykonać - kusząca opcaj ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jillian Michaels no tak zapomniałam o niej dzięki :) A6w męczy mnie już zazwyczaj 4 dnia :P

      Usuń
  6. początki są zawsze trudne, ale wszystko pomału małymi kroczkami ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo! Oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha rozłożyłaś mnie na łopatki <3 super, że się zmotywowałaś, u mnie bieganie z rana to serio jak szóstka w totka! Sukienkę kupisz piękną na pewno, a co! Ja bym to a6w odradzała, wydaje mi się, że ten program tylko zniechęca do ćwiczeń brzucha, a jest sporo fajnych innych ćwiczeń, które tak nie nudzą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. gratuluję, że wydało Ci się wyjść z domu :) jesteś krok dalej ode mnie.
    ja ciągle czekam na "ten dzień" i ciągle coś nie wychodzi, bo są sprawy ważniejsze... .
    życzę Ci powodzenia i trzymam za Ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z tym totolotkiem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)