wtorek, 10 marca 2015

Czy wszyscy mogą się łaskawie odp...ić?

No i co? Przyszła wiosna, słonko świeci, miało być lepiej, a tu kicha. Może dzisiaj nie było tak źle...wstałam rano, zrobiłam dwa prania, poszłam z córką do sali zabaw (oparłam się na chwile o zjeżdżalnie, a ona złapała mnie za bluzkę, zjechała i mi ją porwała ... nie wiem co jej odbiło) , nie ugotowałam obiadu, była śliczna pogoda.
Wiecie co mnie wkurza? Wszyscy czegoś ode mnie wymagają. Gorzej jak ja czegoś wymagam od innych.
Moi rodzice wymagają, żebym była świetną matką, nie złościła się, miała sterylnie czyste mieszkania, zwłaszcza łazienkę, reagowała na każde kichnięcie i pierdnięcie, bawiła się w inteligentne zabawy, które uczą i bawią, pamiętała o stałych godzinach posiłków, myślała o przyszłości itp. A od mojego brata, który ma same długi, wszystko co zarobi wyda na piwko i fajki, ma nie ślubne dziecko, właściwie to dwoje, wymagają tylko, żeby przyszedł na obiad, bo biedny nie ma co jeść. I świat jest dla niego okrutny i on nie może się w tym złym świecie odnaleźć. A ja nie lubię się bawić w domu z dziećmi. Mogę iść z nimi na basen, na spacer, poczytać książkę itp. Może gdybym miała więcej czasu zabawa w kuchnię byłaby spoko.
Mój mąż myśli, że siedząc w domu można wszystko. I nie rozumie, że wyjście z dzieckiem do sklepu po zakupy, to nie jest frajda. Bo takie małe dziecko może się w tym sklepie np.obudzić i rozpłakać. A, że ja mieszkam na końcu miasta, to żadna to przyjemność iść z rozwrzeszczanym dzieckiem przez 20 minut. Zresztą co ja będę mówić, same wiecie. Dziwi się też, że pokój wygląda jak pobojowisko. A kurwa jak ma wyglądać? Jak muzeum Ziemi Polskiej? Na środku mata edukacyjna, kupka przeterminowanego prasowania, rozwalone zabawki córki, druga kupka zdjętego prania do segregacji z dwóch prań, łóżka nie składam bo mi się nie chce. Karmię tak? Co mam siedzieć na fotelu i odkładać dziecko do łóżeczka, bo tak powinno być? Nie chce mi się, wolę poleżeć. O gotowaniu obiadu nie wspomnę. Czasem mi się uda to fakt, ale czasem już przy śniadaniu obieram warzywa, bo wiem, że dziecko jest marudne i zwyczajnie nie da mi nawet 15 min spokoju. Tym sposobem obiad robię na 3 raty. Czasem wszystko zrobię, powycieram kurze, poodkurzam, bo dzieci są grzeczne i on tego nie widzi. Ale jak np trafi mi się jeden dzień gdzie odpuszczam i odkładam na jutro - widzi. Już mam ustalone nawet w głowie, że tego dnia sprzątam łazienkę, następnego szczurom i odkurzam, a jeszcze innego piorę.
 A on co? Zmęczony, bo chodzi za ludźmi i ich pilnuje. Cały dzień na nogach. Zresztą huk go wie co on tam robi. A my pewnie w domu mamy sielankę, Olek radośnie guga całe dnie, Ada bawi się lalkami i kucykami, czeszemy sobie warkoczyki, idziemy na spacerek a na placu zabaw latają nad nami motylki i ptaszki jedzą nam z dłoni okruszki... A on czego wymaga od siebie? Może sobie wychodzić z kolegami, może siedzieć i naprawiać samochód, może wszystko. Już nawet nie chce mi się o tym gadać. Widzę, że wypieram złe rzeczy, inaczej bym ześwirowała. A w dzień kobiet nawet nie złożył mi życzeń. To takie przykre. Nawet nie było go w domu, bo wolał być z kolegą i pomagać mu w remoncie.
Ostatnio najmniej wymaga ode mnie moja teściowa. Tylko, żebym zakładała dzieciom grube skarpetki. Może dlatego, że zawsze za nim wraca z pracy zmywam i sprzątam w kuchni, żeby się nie wkurzała.
Te wszystkie wymagania mnie dołują, bo mam wrażenie, że jednak totalnie sobie nie radzę.
Zazdroszczę kobietom, których mężowie wracają po 8 godzinach z pracy, nie mają garażu i upierdliwych kolegów, którzy nigdy nie dorosną. Bawią się trochę z dziećmi lub przynajmniej oglądają tv i rozmawiają. W niedziele idą na spacer.  

A i wiecie co mnie jeszcze wkurza? Reklamy syropów dla dzieci. Dziecko z termometrem w buzi prosi o syropek i słodko zasypia. Albo pampersów - słodka kupka w pięknym pampersie. Szkoda, że czasem trzeba zbierać z pleców :)
Lubie swoje dzieci, ale serio czasem zastanawiam się, jak to by było spakować plecak i wyjechać. Wynajmować mieszkanie i mieć czas tylko dla siebie. Myślę, że większość tych ludzi, którzy znikają bez wieści, ucieka od codzienności.

Czasem wynajduje sobie takie motywacyjne obrazki, które mnie pocieszają. Zapamiętuje i powtarzam w kryzysowych sytuacjach.












































Po każdym takim poście mi lepiej serio :)

17 komentarzy:

  1. Bardzo dołujący wpis,ale uśmiechnęłam się kilka razy.. łzy w oczach były prawdziwe, bo znam i rozumiem :(

    Już nawet nie chce mi się narzekać,ale pod wszystkim się podpisuję i wspieram Cię duchowo, może w kwietniu będzie lepiej, a może trzeba bardziej wypierać nie wiem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytalam na koncu moze trzeba wiecej wina :)

      Usuń
    2. w sumie to miałam na myśli, chciałam tylko być romantyczna :P

      Usuń
  2. Ja na razie nie mam dzieci (z własnego wyboru) Jestem świadoma, że dzieci kocha się nad życie ale zdaje sobie też sprawę, że nie jest lekko, o spontaniczności można zapomnieć i czasem ma się dość. Skoro wybrałaś taką drogę mąż,dzieci itd. to musiałaś widzieć w tym pozytywy może warto je sobie przypomnieć? Odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego taką drogę wybrałam? :) Wydaje mi się, że aby było lepiej należałoby zacząć dostrzegać te dobre rzeczy i z nich się cieszyć a nie nakręcać się na złe. Głowa do góry :) Życzę samych pozytywności i dużo radości. Idzie wiosna więc będzie coraz lepiej, radośniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dokładnie podpisuję się i życzę wiele pozytywnych dni i więcej słońca i uśmiechu :) Chyba najbardziej więcej wsparcia ze strony męża :)

      Usuń
    2. Ja włąśnie tak robię w ciężkich chwilach. Czasami i mnie przygniata dorosłe życie i masa obowiązków, ale wtedy sobie przypominam po co tak się staram i dlaczego wybrałam właśnie tę drogę. Powodzenia!

      Usuń
  3. Nie uwierzysz mi dzisiaj, ale naprawdę będzie lepiej ;) Nasze dzieci też niedawno były malutkie, a dziś mamy w domu dwoje nastolatków O.O kiedy pytam się? :D
    Wiem, że powiesz, że to niemożliwe, ale znajdź sposób żeby wciągnąć męża w domowe obowiązki, bo potem będzie tylko gorzej. Wyjdzie z założenie, że Ty jesteś od wszystkich domowych obowiązków, a On przynosi kasę, więc już nic nie musi. Jesteście partnerami prawda? Wyobraź sobie, że pracujesz jako opiekunka do dzieci plus sprzątaczka i kucharka :D Ile zarabiałabyś dziennie gdyby to nie były Wasze dzieci? Też jesteś na etacie ;)
    Piszę o tym, bo znam kilka związków o takim schemacie i wszystkie się rozpadły :( Szkoda, bo tak niewiele potrzeba żeby wszyscy byli happy ;)
    Może byłoby Ci łatwiej nadgonić zaległości gdybyś została z synkiem, a mąż zabrał córkę na dłuższy spacer albo na plac zabaw? Teraz będą dłuższe wieczory :)
    Szukaj sposobów. Przetrzymaj, będzie dobrze :)
    Co do brata, młodszy?

    OdpowiedzUsuń
  4. Daj rękę ;-) liczymy do dziesięciu i głęboki oddech. Zamknij oczy zrelaksuj się i zaraz będzie lepiej.

    Kochana ja co prawda dzieci nie mam, ale łapię ogólnie o co chodzi. Ja mam podobna sytuację z siostrą. Ona przewraca się cały dzień z boku na bok,a to ja wszystko muszę jeździć i załatwiać, ja muszę wszystko kupować (i mnie się nikt nie spyta czy ma hajs) bo ona to pewnie kasy nie ma...już nie zliczę połowy życia prób mojego buntu przeciwko temu. Już dawno przestałam sie frustrować rzeczami na które nie mam wpływu, szkoda nerwów na czyjąś głupotę.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja cię po prostu przytulę. *tuli*

    OdpowiedzUsuń
  6. o facuk! Przytulam cię. Chce napisać będzie lepiej, ale wiem że to marne pocieszenie. Jedyne co moge to że jestem z tobą i że na pewno sobie poradzisz.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Tylko, żebym zakładała dzieciom grube skarpetki" - powiedz jej że to niezdrowe ;) głowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Głowa do góry Kochana, rozbraja mnie to, że piszesz w taki sposób o smutnych rzeczach, że aż można się uśmiechnąć :P Jak przestaniesz karmić to zostaw dzieciaki mężowi na weekend i uciekaj do spa, albo do koleżanki chociaż :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobre te obrazki motywacyjne - niby nic odkrywczego w tych tekstach nie ma, a od razu podnoszą na duchu :)
    Może czas wymusić na mężu czas dla siebie. Pewnie nigdy do końca nie zrozumie, ile pracy i wysiłku wkładasz w swoje obowiązki. Jednak musi zaakceptować, że zasługujesz na odpoczynek i czas tylko dla siebie - taki, jak on mam w garażu czy z kolegami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Potrzebujesz odskoczni !!!!
    Kiedy ostatnio wyszłaś z koleżanka na plotki albo sama na spacer lub pobiegać???

    Ściągnij mleko, wręcz rano w niedziele bądź w sobotę wieczorem (przynajmniej u mnie to są jedyne pory kiedy ja się mogę wyrwać) butelki do ręki mężowi oczywiście ze spisem obowiązków domowych jakie ma wykonać pod twoją nieobecność i idź pobiegać, pospacerować, posiedzieć na ławce i pomyśleć czy tez na kawę do koleżanki. Bez wyrzutów sumienia się zrelaksuj i z zakazem dzwonienia do ciebie jedynie w nagłych sytuacjach.

    I rub tak zawsze kiedy brakuje ci "powietrza" ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Spakować plecak i nie obejrzeć się za siebie ani razu? Yessss, please. (i wszystkie matki, które o to pytałam, mają taką myśl od czasu do czasu).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)