sobota, 14 lutego 2015

Piątek trzynastego

Szczerze do wczoraj nie byłam przesądna.
Ada urodziła się w piątek trzynastego.
Nigdy, żaden piątek nie był dla mnie pechowy...do wczoraj.
Wczoraj Ada wylądowała w szpitalu.
Wymiotowała od rana, źle się czuła, nawet nie chciała tabletu i bajek. Szok! Samo to, że sama położyła się do łóżka było już mocno podejrzane.
O 14 pojechała z moją mamą do lekarza. A, zapomniałam wspomnieć, że wczoraj byłam w domu sama, jak nigdy... Lekarz dał skierowanie do szpitala i została. Wiadomo, że nie wyjdzie do poniedziałku, bo NFZ musi zwrócić, więc leży. Dostała kroplówkę, antybiotyk. Podobno jakiś wirus. Dodatkowo ten wirus napadł na oskrzela. Całe szczęście, że nie zapalenie płuc.
Już wolałabym iść na ten basen.

Dobrze, że nie jestem samotną matką...w takich chwilach można to docenić wiecie...
Bo nie daj Boże jestem sama, bez rodziny, jedno dziecko w szpitalu, drugie przy cycu... takie chwile refleksji działają na mnie jednak źle, bo od razu myślę " a Ty się przejmujesz cellulitem, zjedz ciastko i popij colą" :)

A co do schroniska. Napisałam maila do fundacji, która ma je pod opieką. Napisałam, że wygląda to tak, jakby tylko interesowała ich zbiórka kasy, żeby bardziej się interesowali, kto jak rozumie kojce. Generalnie, że jest mi przykro - napisałam to szczerze, tylko ładnie ubrałam w słowa. A oni mi odpisali, że pewnie pracownik źle zrozumiał słowo kojec i czy wypełniłam ankietę....
Odpisałam znowu, że nie wypełniłam, bo po co, skoro źle rozumiem przyjaźń ze zwierzętami i na tym zakończyła się rozmowa... Do kojca nie wydają i koniec. Szczerze to coś mi tam mocno śmierdzi w tej ich bezinteresownej pomocy.

A na koniec kolejna smutna historia... został jeden szczurek. Wiedziałam, że z tamtym jest coś nie tak.
Teraz będę szukać koleżanki dla szczurzej mordki, bo ja niestety, chociaż bardzo się staram, nie mam dla niej więcej jak godzinę dziennie. I to czasem na raty :(



10 komentarzy:

  1. Przykro mi z powodu szpitala, mam nadzieję, że szybko wrócicie do domu zdrowi. Nie potrafię sobie nawet tego wyobrazić i nie chcę, bo choroby mojego dziecka mnie paraliżują :(

    Zjadłaś to ciastko i popiłaś colą? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjadłam nawet 3 :) ale coli nie...tylko dlatego, że nie chciało mi się iść do sklepu :)

      Usuń
    2. Ja zjadłam 2 i tak mnie zmuliło,że cały dzień byłam chora :(

      Jak tam Ada? Jesteście w domu? :)

      Usuń
  2. ojj, zdrówka dla małej! :/

    ale nie ma co szukać powodu dla cheata, przecież chyba chcesz mieć energię teraz?! więc zero coli! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję Ci bardzo :( Strata zwierzątka to coś strasznego, a jeszcze bardziej widok córy w szpitalu, oby wyzdrowiała jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuję, że córeczka trafiła do szpitala. Oby szybko wyzdrowiała i wróciła do domu!

    OdpowiedzUsuń
  5. dla mnie piątek 13go w tym roku nie był jakiś mocno straszny. Myślę, że to kwestia nastawienia, no i piękna pogoda pomogła odgonić złe myśli ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo zdrówka dla Ady. Będzie dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dziecko choruje, to chciałoby się wziąć tą chorobę na siebie, ale się nie da... Życzę zdrowia dla dzieciaczka!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)