piątek, 2 stycznia 2015

Trudno się przyznać...

Nawet bardzo trudno przyznać mi się do kompletnego zaniku chęci do wszelkiej aktywności fizycznej. Niby coś tam pokręciłam na rowerku, pochodziłam na spacery, porobiłam brzuszki, ale miałam taki okres gdzie odkryłam, że moje dziecko nie jest na nic co lubię uczulone... ani na słodycze, ani na karmi, ani na kawę tylko na kapustę, brokuły i śmietanę ale to w nadmiernej ilości. Z jednej strony było fajnie i dzięki Bogu, że nic go nie męczy, ale minusy tego są takie, że wieczorem wypiłam sobie a to karmi, a to zjadłam PACZKĘ ciastek, albo całą czekoladę... dwa razy zjadłam te duże milki areo... sama ;)
A efekt jest jaki jest. Niby nie przytyłam dużo wagowo bo karmię, w ubraniu wyglądam jak zwykle (wiadomo tu się wciśnie fałdkę, tam zakryje i jest ok), ale bez ubrania tragedia :/ Wagę mogę wywalić na zbity pysk bo pokazuje niby tylko + 5 kg od tego co utyłam w ciąży, ale lustra i spodni nie oszukam.
Dzisiaj sprzątałam w szafie i wygrzebałam takie moje spodnie z najchudszych czasów i wiecie co... wchodzą mi ledwo za kolana, aż mnie boli jak o tym piszę i myślę O_o

Nowy rok się zaczął, zbliżają się wakacje a ja nie chce kupować nowych ciuchów 3 rozmiary w górę.
Dlatego zaczęłam już tak na 100% 3 dni przed nowym rokiem.
Teraz jest już 5 dzień bez słodyczy i słodkich napojów. 3 dnia myślałam, że kogoś zamorduje. Zaczynam a6w bo wiem, że tak jak ostatnio i teraz mnie uratuje.
I nie będę na diecie bo karmię malucha, ale te rzeczy są nam obojgu zbędne. Nie zależy mi tak bardzo na cyferkach na wadze, tylko na samopoczuciu :) Dla mnie to okropne uczucie jak moje ukochane rurki są za małe, a te w które wchodzę wyglądają jak sznurki na baleronie...
I nie dramatyzuje - dowód:


Te spodnie zawsze były ciasne to rozmiar 36...

Mam tylko jedno mocne postanowienie noworoczne:
Do 1 lipca 0 słodyczy ze sklepu i słodkich gazowanych napojów.
Sernik (bo to jedyne ciasto które lubię się nie liczy oczywiście w rozsądnych ilościach i czasem).

W poniedziałek kupie sobie w Lidlu grill elektryczny, bo jedzenie na parze trochę mi obrzydło.
Wiem, że są gorsze problemy na świecie niż to jak się wygląda, ale jak czuję się taka "rozlazła" wszystko wkurza mnie jeszcze bardziej :)

Będę musiała zabrać mężowi mojego "dżira" chyba będzie zły :P




11 komentarzy:

  1. Dasz radę kochana! Już raz Ci się udalo, tym razem też tak na pewno będzie :) Ja w tym roku też zabieram się za siebie i chce zejść do rozmiaru 36, więc mam na drodzę koło 10kg przed sobą. Trzymam za Ciebie kciuki, znam to wkurzanie się na siebie i uczucie bezsilności, ale to też sprawa hormonów no i to na pewno minie :) Damy radę! Trzymaj się cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niby są większe problemy na świecie, ale wiesz.... :P

    Jeśli się porządnie weźmiesz za siebie to osiągniesz cel,bo już raz udowodniłaś, że się da. Szkoda, żeby takie fajne rurki odeszły na zawsze :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki, ale i bez tego jestem pewna, że Ci się uda :)
    Te białe rurki były dla Ciebie otrzeźwieniem jak dla mnie synek obsuwający moją bluzkę na dół zasłaniając moje boczki ze słowami 'mama zasłoń to tłuste' :D Jak młotkiem w głowę :)
    Rany! Jak dobrze, że mnie obudził!
    O dietach zapomnij, wiesz przecież jak się odżywiać racjonalnie bez szkody dla Ciebie i Maluszka :) Zdrowo i żadna dieta nie jest potrzebna, a sernik to przecież nabiał ;) więc nie zaszkodzi od czasu do czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powoli do celu :). Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się, że Twoje postanowienie unikania słodyczy dotyczy tych kupowanych w sklepie - skopiuję je od Ciebie:)

    Co do rurek - fajne zdjęcie i niezły sprawdzian wyników. Czekam na Twoje zdjęcie, jak już w nie wchodzisz bez problemu :)

    Raportuj, jak idzie Ci niejedzenie słodyczy i niepicie słodkich napojów - będę zaglądać i trzymam kciuki!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dałaś radę po pierwszej ciąży, dasz i teraz! Trzymam kciuki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki, bo spokojnie sobie poradzisz!! :)
    Pozdrawiam i obserwuję :))) www.mikrouszkodzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wygląd jest najważniejszy, ale właśnie samopoczucie. Do rezygnacji ze słodyczy sklepowych masz dodatkową motywację - zdrowie Maluszka, więc na pewno dasz radę! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Spokojnie zawsze po "dołkach" pojawiają się górki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana dasz radę wierzę w to! Bo jak nie ty to kto :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak nie Ty to kto? Właśnie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)