poniedziałek, 26 stycznia 2015

Blizna na nodze

Ostatnio na którymś blogu znalazłam wpis o dziewczynie z blizną na nodze. Bardzo mi się podobał ten blog i w momencie, kiedy chciałam go sobie dodać do obserwowanych rozładował mi się laptop :/ Nie kojażycie może...Chyba Agnieszka i coś z różowym.
W każdym bądź razie tak sobie myślałam o tym co ona napisała i przypomniało mi się jak wstydziłam się kiedyś mojej blizny. Wiecie dwie operacje na biodro a niestety lekarze szyli kiedyś jak szyli :/ Pamiętam, że okropnie się jej wstydziłam. Wtedy myślałam, że już nigdy nie pokaże się ludziom w krótkich spodenkach ( właściwie wtedy uważałam, że jestem gruba więc i tak bym w nich nie chodziła), kiedy byłam nad morzem wiązałam sobie zawsze jakąś chustkę na biodrach, żeby to zasłonić. Nawet czas kiedy musiałam jeździć na wózku nie był dla mnie tak tragiczny jak świadomość, że szef będzie ze mną już na zawsze. Dziwne co :/ Z czasem przyzwyczaiłam się do niego. Teraz przypomina mi o dawnych czasach, o szpitalu, o dzieciakach z urazami kręgosłupa i długich miesiącach rehabilitacji, o nauce chodzenia na kulach po operacji i o wózku inwalidzkim.... Boże dziękuje Ci, że z niego zeszłam, że mam równe nogi, że biodro się zrosło bez sztucznych panewek i usztywnień, że nic nie stało jak rodziły się dzieciaki. A cellulit ... mam go w nosie :) Dziękuje Ci chyba Agnieszko za ten wpis i jeśli jakimś cudem do mnie zajrzysz to daj znać :) Przypomniałaś mi co jest ważne i już mój zły nastrój przeszedł :*

A tak swoją drogą moje nastroje zawsze odbijają się na moich biednych włosach. Wydziwiam wtedy a to pasemka, a to grzywka ... Tym razem wypadło na grzywkę...dobrze, że się opamiętałam bo już miałam ochotę obciąć włosy do ucha :D Bardzo podobają mi się krótkie włosy, ale nie wiem czy bym nie żałowała. Zresztą...ja i tak najczęściej chodzę w takim "kołtunie" czyli niby koku. Takie tam nie wiadomo co. A gdybym obcięła, to trzeba by było myć częściej a nie związać i wyjść :P Niema się co śmiać - czasem jak mam chwile, żeby umyć włosy lub wypić kawę i coś poczytać wybieram to drugie ;)

Tak więc, zapomnijmy o tym co było i o smęceniu :) Po raz chyba 15 od 2 miesięcy zaczynam znowu ćwiczyć regularnie. Olo już za 2 dni kończy 3 miesiące więc już powoli można startować. Oby już na stałe.
P.s Moje młodsze dziecko jest kochane! Budzi się czasem w nocy np ok 3 i nie płacze. Chce tylko dostać cyca i... leży sobie aż nie uśnie. Zazwyczaj ja usypiam pierwsza. Czasem w dzień zasypia samo mimo, że śpi ze mną. Dla porównania córka nie dała od siebie odejść na krok. W pokoju stał wózek i non stop trzeba było ją w nim wtrząchać. Nosić na rękach. Nie spać. Oczywiście też jest kochana ;) Teraz rano ogląda bajki a ja jeszcze dosypiam :D Nie ma głupich pomysłów, żeby brać brata na ręce jak nikt nie widzi. Ufam jej w tej kwestii. Nie tupie w sklepie, rozumie słowo nie. Ciesze się, że nie rozpieszczałam jej...bo np.dla babci taka dobra już nie jest :p

6 komentarzy:

  1. A jak nastrój staruszko? Pokaż włosy i brzuch, napij się wina i pociesz, że ja także swoje nastroje wyładowuje na włosach,dlatego wyglądają tak, a nie inaczej :P

    OdpowiedzUsuń
  2. ja zaczęłam miesiac temu niecały;) bieganie. mobilizuje sie i to daje efekty., powodzenia i tym razem;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super trzymam kciuki za wytrwałość!
    ps. moje dzieci tez są kompletnie inne:) Druga dużo spokojniejsza niż pierwszy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Należy Ci się relaks, a co! Włosy poczekają. :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Więc się uprzejmie zgłaszam, i cieszę się, że mój wpis tak na Ciebie podziałał :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam bliznę na nodzę, ale jej nie cierpię.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)