piątek, 1 sierpnia 2014

29 tydzień ciąży i szkoła rodzenia po raz drugi

To już 29 tydzień ciąży. Młody kręci się aż brzuch skacze :) Tylko te upały... nie ma czym oddychać, a jeszcze jak się ma zgniecione płuca to już całkiem. Najchętniej zaszyłabym się w piwnicy :P

Waga zaczyna mi lecieć w górę ostatnio jakoś szybko - chociaż moim zdaniem i tak jest ok.





Gdyby nie to zdjęcie powiedziałabym, że brzuch mi nie rośnie :P Jestem teraz jakieś 9/10 kg do przodu.
Nadal staram się jeść warzywa na parze, rybę, zupy w przewadze, ale ostatnio naszło mnie na ostrą pizzę, kanapkę z "maka" i słodycze. To trwało trzy dni więc może i jest więcej, ale przecież czasem można. Czasem chciałabym już wrócić do biegania, liczenia kcal itp... to chyba już wchodzi w nawyk.

Zapisałam się też po raz drugi na szkołę rodzenia. Pani położna, która przyjmowała zresztą mój poród powiedziała, że raczej nie zdarza się, że któraś wraca i mam się przyznać po co przyszłam :P Oczywiście powiedziałam, że bardzo miło wspominałam te zajęcia, chce sobie coś przypomnieć i że mam termin ok 1 listopada i będę zaciskać nogi jak nie będzie jej na dyżurze :) Ale nie żałuje. Pewne rzeczy się zapomina. Ja miałam pierwszy poród ciężki i bałam się. Teraz po zajęciach już mniej się boję, podchodzę do tego inaczej. Dostaliśmy propozycje ćwiczeń. Padło porównanie, że poród jest jak maraton na 50 km i trudno bez przygotowania do niego podejść. Lekarz w końcu pozwolił mi ćwiczyć więc przygotowania do maratonu trwają :P

Wiecie co tylko sprawia mi przykrość? Brak znajomych... Bo wszyscy sądzą, że skoro mam dziecko i chciałam następne to jestem już pewnie stara i nudna. Szkoda, że nie mam chociaż jednej znajomej, która ma dzieci, ale nie gada non stop o kupach ( bo ja tego nie robię) i np. można by wyskoczyć razem pogadać przy piwku/kawie/soku a czasem wyjść razem na plac zabaw lub wyjechać razem z dziećmi nad wodę. Wiem, że jest masa takich dziewczyn bardziej samotnych, ale spotkać się i dogadać...to już inna bajka.

5 komentarzy:

  1. Jestem jedną z tych, która również wróciła do szkoły rodzenia 'po przypomnienie' ;) Prawda jest taka, że też miło wspominałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładny masz ten brzuszek. :)
    Brak znajomych? Ech. Nie powinno tak być. Czy ciąża albo posiadanie dziecka to już jakaś ułomność? Grr.. Denerwuje mnie postawa ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy wpis. :)))

    Pozdrawiam

    nutkaciszy.blogspot.com
    truskawkowa-fiesta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz ja to znam z innej strony. Nie mam dzieci, a wszystkie "dzieciate" koleżanki są zainteresowane kawką itp z dzieciatymi;-P

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję maluszka i ślicznego brzuszka:) Też spotkałam się z tym problemem koleżanek z dziećmi i tych bez. Sama dzieci jeszcze nie posiadam chociaż dzwony już biją głośno, ale jakoś zabrać się za to nie mogę. Mam bardzo fajną koleżankę, której urodziła się córeczka, czasem się widujemy rzadziej niż kiedyś niestety.

    Problem polega na tym, że kiedy wpadam do niej, ona opowiada mi o obowiązkach domowych, planach związanych z dzieckiem, ja znowu opowiadam o planach związany z moim projektem, wyjazdem, imprezą. Teraz moja koleżanka poznała dziewczynę, która ma córkę w wieku jej córki i wszędzie razem chodzą bo ich dzieci razem się bawią. Spędzają, ze sobą dużo czasu rozumiem to bo mają więcej wspólnych tematów teraz.

    Jednak widzę, po znajomych że u nich dziecko to już koniec życia, zero planów dla siebie, nie muszą już ćwiczyć czy zdrowo się odżywiać, nie myślą o przyszłości, o karierze ponieważ muszą dziecko odchować i najbliższe 3 lata będą siedzieć w domu.

    Także, nie dziw się czasem znajomym bo sama odczułam to na własnej skórze, że osoba z którą miałam dużo wspólnych tematów, zmieniła się kompletnie i też preferuje towarzystwo koleżanek z dziećmi.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)